Sukienka
15 marzec 2005, Ukochany Ojcze
Święty! Bardzo się cieszę, że jesteś już w
Watykanie. Jesteś własnością całego świata, Twoje
zdrowie i życie chociaż jest w ręku Boga to jednak i
od Ciebie ukochany Pasterzu zależy. Nie można się
nadmiernie przemęczać i w czasie grupy intensywnie
pracować. Trzeba słuchać zaleceń lekarzy, chociaż to
co nam mówił nie zawsze jest po naszej myśli.
Przepraszam, że to piszę, ale sama jestem lekarzem
od 48 lat, a przez wiele lat byłam ordynatorem
oddziału wewnętrznego. Od roku jestem pacjentką
Oddziału chorób rozrostowych. Przed rokiem stan
mojego zdrowia był beznadziejny przerzuty raka sutka
(po siedmiu latach po operacji) do opłucnej, płuc,
kości i wątroby. Wracając do domu kupiłam sobie nową
sukienkę, by rodzina nie musiała szukać stroju na
ostatnią drogę... W domu uklękłam przed swoja
ukochaną Matkę Ostrobramską i z wielkim zaufaniem
powierzyłam Jej swój los. Spotkał mnie jeszcze jeden
straszny cios – mój jedyny wnuk tuż przed maturą,
jadąc do mnie miał wypadek samochodowy i doznał
wstrząsu mózgu. Gorące modły moje i mojej rodziny do
Boga i Matki Najświętszej odmieniły nasz los.
Wnuczek odzyskał pamięć i zadał maturę w szpitalu,
dziś już studiuje. A ja w ostatniej chwili
otrzymałam cykl chemii, bardzo silną terapie, ale
ratującą moje życie. Kiedy słabły moje siły fizyczne
i psychiczne zwróciłam się do Ciebie Najukochańszy
Ojcze Święty. W odpowiedzi otrzymałam od Ciebie
serdeczny list, różaniec i Twoje Błogosławieństwo,
które pomogło mi przeżyć najcięższe chwile. Nowotwór
zaczął się cofać. W tym stroju, który miał mi służyć
na ostatnią drogę wystąpiłam na zorganizowanym
przeze mnie Spotkaniu Opłatkowym dla lekarzy, by się
cieszyć... Wiem, że otacza mnie ciągle Łaska Boża...
Teresa